Ubiegły wiek można by nazwać wiekiem śmierci i nadziei. Śmierci, wszyscy wiemy dlaczego i nadziei, również wszyscy rozumiemy o co chodzi. Pod koniec tego dziwnego wieku, który upłynął pod znakiem rybek rozwinął się w naszym pięknym kraju nowy rodzaj przekazu, swoiste połączenie muzyki i mowy, oratorstwa i dźwięku, który został nazwany hip-hopem, albo rapem.
Dokładnie to jest raczej tak, że rap jest elementem hip-hopu, jednym z czterech: taniec, wrzuty i bit-box. Cała przygoda z rapem w Polsce rozpoczęła się pod koniec lat 90-dziesiątych, kiedy to zaczęły formować się wszystkie dobrze znane dzisiaj skład: Zip Skład, WWO, Vienio i Pele tworzący Molestę, Peja, Killaz Group. Wszyscy dzisiejsi raperzy z doskonałą pozycją na scenie wywodzą się właśnie z tego czasu. Środowisko blokowe i miejskie, wszyscy tak zwani dorośli, patrzyli na to z rezerwą.
Pamiętacie jak rapowali KaliP o tym, że w swoim mieście chłopaki, którzy noszą krok w kolanach są postrzegani jak kosmici – atrakcja, która budzi śmiech i strach. Coś innego, co może niepokoić. Podobnie rapowali chłopaki ze składu Kaliber 44 w Księdze Tajemniczej – To czyni mnie innym od Was wszystkich. Pamiętacie ten kawałek? Kawałek o ludziach, których nikt nie rozumie i nie chce rozumieć, o szaleństwie i o magii. Z resztą cały rap, czy blokowy, czy zabawowy z tamtych czasów był czymś takim – śmiesznym i strasznym za razem. Fascynującym, a jednocześnie niezbyt chwalebnym, do którego nadawali się tylko nieliczni.
