Boję się. Czy to wystarczy? Panie dodaj im wiary i sił. Nie tylko wojna potrafi niszczyć i nie tylko złowieszcze armie przepędzają człowieka z miejsca, w którym miał być jego dom. A jeżeli domu w ogóle nie było, bo nie mogło go być? A co z tymi którzy dom mają i przez swoich domowników zostali wypędzeni? A co z tymi, którzy nigdy nie mieli domu i nawet nie potrafią chcieć go mieć?
A ci co mieli dom i tworzą go teraz, myśląc, że idzie im całkiem nieźle – czy to nie najwięksi głupcy zwodzeni swoja ignorancją, do której nie chcą dopuścić rzeczywistości odłączenia i nie jedności ze sobą wszystkich części składających się na rodzinę?
To oni najbardziej marzą. O dzieciach i wnukach, a marzenia swe czerpią z marzeń swoich dziadków. Sen pijanego biedaka. Molesta Ewenement trochę zna ten temat jak każdy z nas. Dom. To bardzo wielkie słowo kojarzy mi się z nowiem, który jest zarazem początkiem i końcem, życiem i śmiercią. Radością i cierpieniem. Są też i tacy, którzy odrzucają dom, by uniknąć jednego i drugiego, by zawiesić się w nicość, która przecież też rodzi cierpienie, innego rodzaju, cierpienie wynikłe z tęsknoty. Może to i lepsze mieć marzenia? Marzenia zamiast bolesnej prawdy. Nie. Marzenia nigdy nie będą lepsze. Posłuchajcie, co na ten temat mówi Molesta Ewenement.
